
Rodzice Jasia zauważyli, że ich synek coraz częściej wybucha złością. Zaczęli się tym martwić, w szczególności, że Jasio raz popchnął nawet swoją młodszą siostrę. Gdy rodzice próbowali go przytrzymywać, tłumaczyć mu lub przytulać – wydawało się, że Jasio denerwował się jeszcze bardziej. Parę razy mama lub tata nie wytrzymali i krzyknęli na Jasia podczas jego wybuchów – spowodowało to u nich wyrzuty sumienia i poczucie, że nie są zbyt dobrymi rodzicami. Wstydzili się wybuchów Jasia i czuli się bezradni i winni. Pewnego dnia Jaś ugryzł kolegę w przedszkolu, powodując u niego siniak. Nauczycielka Jasia zachęciła rodziców do wizyty u psychologa.
Przed pierwszą wizytą rodzice dziwili się, z jakiego powodu mają przyjść sami – przecież to chodzi o Jasia! Dowiedzieli się wtedy, że praca z tak małym dzieckiem jest głównie pracą z rodzicami. Nie dlatego, że rodzice są winni lub zrobili coś złego – wręcz przeciwnie. To właśnie rodzice znają swoje dziecko najlepiej – najprawdopodobniej lepiej niż on sam i to oni będą mogli opisać jego rozwój, funkcjonowanie, środowisko domowe, obciążenia genetyczne itd. O wiele lepiej niż mały 5-letni chłopczyk. Drugim powodem, dlaczego rodzice małych dzieci przychodzą sami na pierwszą wizytę jest to, że to właśnie od rodziców będzie wymagana stała codzienna piecza nad przebiegiem terapii. Małe dziecko z trudnościami emocjonalnymi nie jest w stanie przypomnieć sobie wskazówek terapeuty w momencie wybuchu złości. Dziecko jest po prostu za małe. Dlatego to rodzice będą pomagać dziecku na co dzień, aby nauczyło się właściwej regulacji emocji.
Podczas wizyty w Warmińskim Centrum Psychoterapii rodzice Jasia nauczyli się tego, że wybuchy złości są po prostu objawem etapu rozwojowego Jasia i kształtowaniem się jego układu limbicznego. Zrozumieli też, że fakt, że Jasio wyraża gniew na nich jest symptomem bezpiecznej relacji z rodzicem. Dzieci, które się rodziców boją, nie wyrażają gniewu na nich.
Uspokojeni rodzice zaczęli w domu stosować techniki zasugerowane przez terapeutę, aby pomóc Jasiowi w regulacji emocji. Nie było łatwo, ale starali się być cierpliwi. Czytali mu rekomendowane przez terapeutę książeczki i omawiali je z dzieckiem.
Po dwóch tygodniach rodzice Jasia wrócili do terapeuty. Omówili postępy Jasia i zadawali dodatkowe pytania na konkretnych przykładach zachowania syna. Rozmawiali z terapeutą o swoich trudnościach w prowadzaniu zmian. Po tej sesji nabrali nowej energii i pewności, że wszystko idzie w dobrym kierunku.
Rodzice Jasia jeszcze kilka razy przyszli na konsultację wychowawczą. Jasio też rozmawiał parę razy z psychologiem – fajnie się bawił ucząc się co to są emocje i do czego służą. Poznał sposoby wyrażania gniewu w bezpieczny dla innych sposób. Poznał połączenie emocji, ciała i myśli.
Wkrótce Jaś radził sobie z gniewem w efektywny sposób. Gdy był zły, mówił o tym i zaciskał pięści tupiąc nogami – nikomu nie robił krzywdy. Rodzice wiedzieli jak wtedy postępować – dawali mu chwilę na uspokojenie się i okazywali zrozumienie dla jego frustracji, jednocześnie okazując akceptację dla niego samego oraz utrzymując bezpieczne granice w relacji. Jaś wiedział, co może robić i na co sobie pozwolić. Znał konsekwencje swoich działań i znał zasady panujące w domu, które były jasne i stałe.
Jaś jest już nastolatkiem. Umiejętności regulacji emocji oraz psychoedukacja, którą otrzymał jako dziecko pomagają mu i będą pomagać całe jego życie. Rodzice natomiast cieszyli się wychowywaniem bez poczucia winy. Teraz wszyscy jesteśmy dumni, na jakiego człowieka wyrasta Jaś, a historia z ugryzieniem kolegi w przedszkolu stała się rodzinną anegdotą.